Autor: Sara Shepard
Liczba stron: 296
Wydawnictwo: Otwarte
Najgorsze w byciu martwym jest to, że niczego już nie przeżyjesz.
Nigdy więcej nie pocałujesz chłopaka.
Nigdy więcej żadnych sekretów.
Nigdy więcej plotek z dziewczynami.
Chciałam dostać coś, czego nikt inny jeszcze nie otrzymał - drugie życie.
Dzięki Emmie, mojej zaginionej siostrze bliźniaczce, mam na to szansę.
Długo zbierałam się do przeczytania tej książki. Po lekkim zirytowaniu serią Pretty Little Liars nie miałam najmniejszej ochoty czytać innych dzieł Sary Shepard. Nie chodzi o to, że były one słabe. Bynajmniej. Naprawdę mi się podobały pod względem języka, którym zostały napisane, fabuły, ciekawych bohaterów, którzy właśnie dzięki temu, że nie byli czarno-biali, zapadali w pamięć. Ale wolna akcja, rozwleczona na szesnaście książek to zdecydowanie nie dla mnie.
Jednak przeczytałam Grę w kłamstwa i był to pozytywny powrót do tej autorki.
Na samym początku książki (i to mogę zdradzić) dowiadujemy się, że Sutton - piękna, popularna wśród rówieśników niedoszła osiemnastolatka, nie żyje. Tylko jest jeden problem. Duch dziewczyny nie odszedł, a przylgnął do jej siostry bliźniaczki Emmy, o której istnieniu nie miała pojęcia. Sutton po śmierci nie pamięta nic ze swojego życia, kim była, jakie miała relacje z rodzicami, czy miała chłopaka ani co najważniejsze: kto i jak ją zabił.
Emma w dzieciństwie została porzucona przez matkę, przez co od wielu lat tułała się po rodzinach zastępczych. Kiedy przez przypadek dowiaduje się, że ma siostrę, postanawia zaryzykować i napisać do niej na Facebooku. Odpowiedź zwrotna i propozycja spotkania tak ją uszczęśliwiają, że bezzwłocznie postanawia zjawić się w umówionym miejscu.
Na każdym kroku jest nutka tajemniczości, zagadki tworzą kolejne zagadki, które łącząc się, dążą do odpowiedzi na jedno pytanie: kto i dlaczego zabił Sutton? Cała książka przepełniona jest sekretami, intrygami i wielką niewiadomą, co jeszcze bardziej nakręca i zachęca czytelnika. To dzięki temu pochłonęłam te prawie trzysta stron w połowę dnia.
Uwielbiam zagadki, a dobre połączenie kryminału z młodzieżówką jest jak najbardziej w moim guście. Autorka opanowała tą technikę znakomicie. Z jednej strony to książka dla młodzieży, nie jest w żadnym stopniu wulgarna, ale z drugiej została pokropiona odrobiną dreszczowca.
Akcja nie ciągnie się jak flaki z olejem, za co jestem wdzięczna pani Shepard. Cykl liczy sześć książek, za które prędzej czy później na pewno się zabiorę, bo kurczę, naprawdę ta historia mnie wciągnęła. Nadal próbuję zgadnąć motywy, znaleźć potencjalnego zabójcę i odpowiedzi na te nurtujące pytania.
Jeśli ktoś lubi młodzieżówki z wątkiem kryminalnym, to zdecydowanie polecam The Lying Game bardziej niż Pretty Little Liars.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz