Oryginalny tytuł: Me Before You
Autor: Jojo Moyes
Liczba stron: 382
Wydawnictwo: Świat Książki
Premiera filmu tuż tuż, tytuł dość intrygujący, czemu by nie przeczytać książki?
"Zanim się pojawiłeś" czyli książka, o której w internecie jest dosyć głośno i która zdążyła wzruszyć duże grono czytelników na całym świecie. I pomimo, że owszem, słyszałam o tej pozycji, to nie miałam bladego pojęcia o fabule. Strzeliłam w ciemno i strzał okazał się być celny, a wypowiadane ochy i achy uzasadnione.
Mamy Willa i mamy Lou. Brak podobnych zainteresowań, planów na życie i całkiem różne style ubiorów. Szczerze mówiąc, gdyby nie złe zrządzenie losu, ich drogi nigdy by się nie przecięły. A jednak tak się stało.
Lou, która właśnie straciła pracę, po wielu nieudanych wizytach w pośredniaku w końcu natrafiła na przystępną pracę za dobre pieniądze. Była szczęśliwa dopóki nie poznała Willa - mężczyznę z tetraplegią, czyli paraliżem czterokończynowym, którym miała się opiekować.
Will od dwóch lat, od czasu wypadku motocyklowego, przeżywa udrękę. Nieszczęście sprawiło, że ten pełen życia człowiek wspinający się ochoczo na Kilimandżaro, bezwzględny biznesmen i kochający seks facet, został uwięziony na wózku.
Pierwsze wspólne tygodnie nie są dla nich upragnionymi, cudownymi chwilami w życiu. Ale po pewnym czasie dzieląca ich bariera zaczyna się burzyć.
Autorka nie postawiła jako priorytet romansu głównych bohaterów, co zdecydowanie jest na plus. Ich wspólna relacja jest dość specyficzna; uszczypliwe komentarze, wzajemne przekomarzanie się. W głównej mierze właśnie dzięki temu często uśmiechałam się do siebie podczas czytania.
Książkę od samego początku do końca czytało mi się przyjemnie. Nawet jeśli akcja toczyła się z tak irytującymi i wkurzającymi postaciami jak, np. siostra Lou. W większej mierze po prostu nie mogłam pojąć ich postępowania, toku myślenia. Zachowywali się najzwyczajniej w świecie samolubnie, brali pod uwagę tylko swoje plany. Jedni bardziej, drudzy mniej. Na szczęście to zbytnio nie wpłynęło na moje zdanie.
Znajoma powiedziała mi, że płakała, wyła, nie widziała liter. Cóż, trochę tak jest. Ja również płakałam, ale w moim przypadku był to płacz, który określał smutek, ale również zrozumienie. Zazwyczaj w takich momentach w książce czuje się jak "pęka" serce, jest to wręcz namacalne uczucie zranienia. W przypadku Zanim się pojawiłeś też miało miało u mnie miejsce, ale szybko zniknęło. I nie chodzi o to, że powieść nie wywarła na mnie wrażenie czy coś w tum stylu. Nic bardziej mylnego. Stało się tak, ponieważ rozumiałam, dlaczego było tak, a nie inaczej i wiedziałam, że to najlepsze wyjście. Zdaję sobie sprawę, że pewnie to co piszę może być niezrozumiałe dla osób, które nie czytały, ale nie mogę być dosłowna, nie chcąc jednocześnie spojlerować.
Dzięki Willowi zrozumiałam, że NIE WOLNO marnować swojego życia. Jeśli czegoś pragniesz, o czymś marzysz to powinieneś to zrobić. W większości przypadków nie należy czekać na właściwy moment, bo taki może nie nadejść. Trzeba działać.
To właśnie przez podejście do życia, zachowanie w danych sytuacjach i przyjacielsko-złośliwe uwagi, Will stał się jednym z moich ulubionych bohaterów.
Zanim się pojawiłeś Jojo Moyes to piękna, przyjemna i warta uwagi książka. Spędziłam z nią naprawdę miłe chwile i chyba po raz pierwszy nie mogę doczekać się ekranizacji. Ja - osoba, która nie jest wielką zwolenniczką adaptacji filmowych książek - z niecierpliwością czekam na ekranizację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz